Ułan Ude

Stan licznika: 17202 km

Praktycznie od ponad miesiąca nie widzieliśmy lasu… Chińskie zagajniki czasami tylko w górskich okolicach dawały odrobinę cienia, ale wszechobecne śmietnisko zniechęcało do spacerów lub pikniku. Nowych lasów jeszcze sobie Chińczycy nie posadzili. Ale już zaczęli. Z kolei Mongolskie lasy… wiadomo. Znudzeni więc pustką gnaliśmy w stronę Syberii nie bacząc na dziury w asfalcie. Wreszcie przed zmrokiem pojawiły się pierwsze brzozy…

Południowa granica Syberii to w praktyce granica stepów Mongolii i Kazachstanu, jeżeli coś tam płynie w stronę Morza Barentsa to już… Syberia. A jak jest woda, to i las urośnie. Podobnie na Zachodzie, na Uralu o przynależności do Syberii decyduje wododział. Nie inaczej na północy, wszystko co spływa w stronę Oceanu Arktycznego Syberią jest. Daleki Wschód zaczyna się znów na wododziale więc tam gdzie rzeki płyną w stronę Oceanu Spokojnego, to już niby Syberii nie ma. Choć wyobraźnia podpowiada co innego. Mamy więc syberyjskie knieje… W sumie około 20 milionów kilometrów kwadratowych lądu. Dwa razy więcej niż kontynentalna Europa. Dwa razy więcej niż USA. Mniej więcej tyle powierzchni ile ma Ameryka Północna. Dużo. Cholernie dużo.

Polakom Syberia kojarzy się fatalnie. Przede wszystkim tym którzy znają świat z lektur. W dodatku tyczących historii. Ci którzy na Syberii byli, wiedzą, iż Syberia ani straszna, ani niegościnna, ani brzydka nie jest. Jej urok w domowym zaciszu doceniali nawet zesłańcy. Publicznie jednak budowali mit Syberii nieszczęsnej. My Syberię znamy już dość dobrze. Więc u jej południowych bram nie posiadamy się ze szczęścia…

Rosja bywa postrzegana jako kraj dziki, gdy spojrzeć w tamtą stronę z Europy. Gdy wjeżdża się do Rosji z Azji, wrażenie są zupełnie inne. Niezależnie od zawsze złych stamtąd wiadomości w TV.
Zagłębiliśmy się więc w Syberię Wschodnią z nieskrywaną przyjemnością. W dodatku świetnym asfaltem, co po pokonaniu kilkunastu tysięcy kilometrów nie jest bez znaczenia. Z asfaltu uciekliśmy oczywiście w sosnowo-brzozowy las. Ognisko pod gwiazdami dało nam więcej satysfakcji niż rosyjska cena benzyny oraz trunków niezbędnych do zachowania dobrego humoru. Komary były litościwe, nie cięły. Jak to w Rosji, rano okazało się, że nocowaliśmy na byłym poligonie wielkich jednostek lotniczych. Odleciały stąd dawno. Latają teraz po innym niebie…

Kręcąc kilometry w stronę Bajkału odwiedziliśmy Ułan Ude. Półmilionowa miejscowość znana jest (prócz tego, że jest stolicą Buriacji) głównie z tego, że zbudowaną tu największą głowę z brązu…
Wysoka na osiem metrów. W czole szeroka na metrów sześć. Waży czterdzieści dwie tony! Czyj to łeb? Nietrudno zgadnąć. Lenin miał (i ma!!!) w Rosji i pobliskich republikach pomników setki, może tysiące. Wersji było kilka. Najczęściej zmierzał odważnie w przyszłość, co postać akcentowała śmiałym wykrokiem. Prawie zawsze wskazywał też prawą dłonią świetlaną przyszłość. Sporo z tych pomników nadal „zdobi” miasta, miasteczka, nawet wsie byłego ZSRR. Rzekomo z szacunku dla przeszłości. Ale łeb wielkości piętrowej willi jest tylko w Ułan Ude. Łeb zamyślony.

Żeby nie było, że się nabijamy, udawaliśmy oficjalną delegację Komunistycznej Partii Kanady, co zostało przyjęte nad wyraz radośnie przez półmilionową ludność tubylczą. Sama głowa nie zareagowała. Ciągle myśli…

Oberżyświat w Chinach Opublikowane przez:

Urodziny w 1961 roku. Reportażysta, scenarzysta, bloger, fotografik. Z plecakiem lub na stopa zwiedził ponad 80 krajów. Jego ulubione miejsca na świecie to: : Salar de Uiuni (Boliwia), Gili Air koło Lomboku (Indonezja), Lofoty (Norwegia), Bieszczady, Hel, Borne-Sulinowo.