Tash Rabat

Stan licznika: 7121 km

Nasza idea, by choć symbolicznie powtórzyć szlak wędrówki Marco Polo z Wenecji do Pekinu, miała pewne naturalne ograniczenia. Przede wszystkim podążaliśmy lądem. Marco Polo podróżował wpierw statkiem na Bliski Wschód do portu Akka, potem lądem do Oceanu Indyjskiego. Ponieważ dalszy rejs do Indii wydawał się Marco oraz jego ojcu i stryjowi niebezpieczny, poszli wielbłądzią karawaną przez dzisiejszy Afganistan na północny wschód. Przez Badachszan dotarli nad rzekę Wachtan. Stamtąd wędrowali przez przełęcz Terak, bo inaczej Pamiru pokonać nie sposób. Zmierzali do Kaszgaru. Tak jak my. Aby przecisnąć się między Pamirem i Tien Szan była w XIII wieku tylko jedna droga, którą mogła iść karawana. Jedwabny Szlak wiódł przez Tash Rabat. Zachował się tam do dzisiaj średniowieczny karawanseraj z IX wieku. Więc Marco Polo musiał tutaj być! W Tash Rabat wyznaczyliśmy spotkanie wszystkich załóg naszego rajdu.

Kamienny karawanseraj był schronieniem dla ludzi i wielbłądów. Schronieniem przed aurą i przed rabusiami, a tych ostatnich nie brakowało. Dzisiaj na wędrowców poluje kirgiska drogówka. Przyroda na wysokościach gościnna nie jest, braku tlenu Marco Polo doświadczył aż nadto. Wśród nas markotny zrobił się przede wszystkim czteroletni Czaruś, który na co dzień jest iskierką ruchliwą. Ruchliwość nas dorosłych też ograniczyła się do bardzo powolnych spacerów i rozpalenia ogniska. Za rozpałkę posłużyły drzwi jednej z jurt, którą zakupił Robert, tłumacząc miejscowym pasterzom, iż ma takie hobby… zbiera egzotyczne drzwi. Cena była zaporowa, ale Roberta to nie zniechęciło. Ognisko było mizerne, ale wreszcie spotkaliśmy się w komplecie. Osiem załóg plus dziewiąta, która odprowadzała nas do chińskiej granicy.

Marco Polo spał zapewne wewnątrz karawanseraju. My go zaledwie zwiedzaliśmy. Kamienne lochy i kopulaste pomieszczenia nie wyglądają zbyt komfortowo więc spaliśmy po naszemu w samochodach lub w namiotach.

Dawny szlak z Tash Rabat do Kaszgaru nie jest dziś przejezdny. Górskie ścieżki, którymi wędrowały karawany uległy trzęsieniom ziemi i kamiennym lawinom. Przed kilku laty nasza wyprawa motocyklowa próbowała się przebić wąwozem i przełęczą, ale musieli się poddać. My również kozicami nie jesteśmy więc z Tash Rabat objazdem pojechaliśmy na graniczną przełęcz Tourgat.

Oberżyświat w Chinach Opublikowane przez:

Urodziny w 1961 roku. Reportażysta, scenarzysta, bloger, fotografik. Z plecakiem lub na stopa zwiedził ponad 80 krajów. Jego ulubione miejsca na świecie to: : Salar de Uiuni (Boliwia), Gili Air koło Lomboku (Indonezja), Lofoty (Norwegia), Bieszczady, Hel, Borne-Sulinowo.